Obudziłam się i rozejrzałam po pokoju. To nie był sen.
Nadal tu jestem. Westchnęłam głośno przeciągając się na łóżku. Usiadłam na krawędzi łóżka, oparłam łokcie o kolana i schowałam twarz w dłonie. Nie wiem jak to będzie. Ja się tutaj nie odnajdę. To zupełnie inny świat. Jak mam tutaj żyć? Wśród tych bestii! Jak mam się zachowywać w stosunku do tego całego Jamesa?! Nagle drzwi otworzyły się z hukiem. Stanął w nich James.
-Nie nauczyli Cie pukać- Powiedziałam oschle podnosząc wzrok na niego
-Nie nie mam w zwyczaju pukania do siebie- Zaśmiał się
Zakręciłam oczami. Usiadł obok mnie, cały czas bacznie mi się przyglądając.
-Jestem naprawdę seksowna- Uśmiechnął się uwodzicielko kładąc mi rękę na udzie
-Jestem naprawdę seksowna- Uśmiechnął się uwodzicielko kładąc mi rękę na udzie
-Bierz tą łapę!- Warknęłam odsuwając się
Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić leżałam pod nim. Kolana miał po obu stronach moich ud a ręce trzymał mi nad głową.
-Chyba się zapominasz mała- Powiedział z powagą
-Chyba się zapominasz mała- Powiedział z powagą
Przełknęłam głośno ślinę.
-Pamiętaj! Teraz należysz do mnie. I mogę z Tobą zrobić co zechce. Rozumiesz?!- Wyciągnął na wierzch kły
Ciarki mnie przeszły. Serce łomotało mi jak szalone, nie mogłam uspokoić oddechu. Bałam się. Tak cholernie się go bałam. Ale nie dałam za wygraną.
-Oh. No ależ oczywiście. Jestem zabawką małego księciunia- Rzuciłam sarkastycznie
Spojrzał na mnie gniewnie. Posłałam mu głupi uśmieszek.
-Owszem- Uśmiechnął się - Jesteś moją zabaweczką. Jeśli będę chciał Cie rozebrać to Cie rozbiorę. Jeśli będę miał ochotę Cie ugryźć to Cie ugryzę. Jeśli będę miał ochotę Cie przelecieć to Cie przelecę-Dodał z tryumfalnym uśmieszkiem
Moje oczy wpatrywały się w jego z przerażeniem. Wiedziałam, że z nim nie ma żartów. Wpatrywał się we mnie jeszcze chwile z głupim uśmieszkiem, aż wreszcie ze mnie zszedł. Usiadłam spowrotem.
-Jeśli będziesz grzeczna i posłuszna.. To będzie nam się dobrze żyć razem. Ale jeśli nie...- Oparł się rękoma o parapet- To nie będzie tak przyjemnie- Dodał odwracając głowę w moją stronę
Odwróciłam od niego wzrok i westchnęłam.
-Możesz wyjść? Chciałam się wykąpać- Warknęłam
-Pamiętaj! Teraz należysz do mnie. I mogę z Tobą zrobić co zechce. Rozumiesz?!- Wyciągnął na wierzch kły
Ciarki mnie przeszły. Serce łomotało mi jak szalone, nie mogłam uspokoić oddechu. Bałam się. Tak cholernie się go bałam. Ale nie dałam za wygraną.
-Oh. No ależ oczywiście. Jestem zabawką małego księciunia- Rzuciłam sarkastycznie
Spojrzał na mnie gniewnie. Posłałam mu głupi uśmieszek.
-Owszem- Uśmiechnął się - Jesteś moją zabaweczką. Jeśli będę chciał Cie rozebrać to Cie rozbiorę. Jeśli będę miał ochotę Cie ugryźć to Cie ugryzę. Jeśli będę miał ochotę Cie przelecieć to Cie przelecę-Dodał z tryumfalnym uśmieszkiem
Moje oczy wpatrywały się w jego z przerażeniem. Wiedziałam, że z nim nie ma żartów. Wpatrywał się we mnie jeszcze chwile z głupim uśmieszkiem, aż wreszcie ze mnie zszedł. Usiadłam spowrotem.
-Jeśli będziesz grzeczna i posłuszna.. To będzie nam się dobrze żyć razem. Ale jeśli nie...- Oparł się rękoma o parapet- To nie będzie tak przyjemnie- Dodał odwracając głowę w moją stronę
Odwróciłam od niego wzrok i westchnęłam.
-Możesz wyjść? Chciałam się wykąpać- Warknęłam
-Możesz to zrobić przy mnie- Zaśmiał się
Zmierzyłam go surowym wzrokiem. Uśmiechnął się szyderczo i wyszedł. Znam go.. niecałe dwa dni. A tak mi działa na nerwy. Jeszcze mnie zastrasza palant jeden!
-Wszystko słyszę- Odezwał się jego głos za drzwiami
-I bardzo dobrze!- Krzyknęłam wkurzona
Weszłam do łazienki. Nalałam sobie wody do wanny i na chwile się zrelaksowałam. Gdy skończyłam się kąpać, owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lusterka. Schyliłam się po tusz do rzęs, a gdy spowrotem popatrzyłam w lusterko zobaczyłam, że za mną stoi James.
-Wyjdź stąd palancie!- Krzyknęłam
-Pamiętaj do kogo mówisz- Przyparł mnie do ściany- Po za tym. Seksownie Ci w tym ręczniczku. Ale sądzę, że jeszcze bardziej było by bez
Spojrzałam na niego przestraszona gdy zaczął palcem jeździć po moim dekoldzie.
-Puść mnie zboczeńcu!- Wyrwałam mu się
On się tylko zaśmiał i zagrodził mi drzwi od łazienki. Spojrzałam niepewnie po pomieszczeniu. Zaczął się do mnie przybliżać. Ja nagle poczułam, że umywalka mi się wbija w plecy. Po omacku szukałam mydelniczki. Gdy znalazłam, rzuciłam nią w wampira i uciekłam z łazienki.
-Pożałujesz tego- Usłyszałam jego wkurwiony głos
-Wszystko słyszę- Odezwał się jego głos za drzwiami
-I bardzo dobrze!- Krzyknęłam wkurzona
Weszłam do łazienki. Nalałam sobie wody do wanny i na chwile się zrelaksowałam. Gdy skończyłam się kąpać, owinęłam się ręcznikiem i podeszłam do lusterka. Schyliłam się po tusz do rzęs, a gdy spowrotem popatrzyłam w lusterko zobaczyłam, że za mną stoi James.
-Wyjdź stąd palancie!- Krzyknęłam
-Pamiętaj do kogo mówisz- Przyparł mnie do ściany- Po za tym. Seksownie Ci w tym ręczniczku. Ale sądzę, że jeszcze bardziej było by bez
Spojrzałam na niego przestraszona gdy zaczął palcem jeździć po moim dekoldzie.
-Puść mnie zboczeńcu!- Wyrwałam mu się
On się tylko zaśmiał i zagrodził mi drzwi od łazienki. Spojrzałam niepewnie po pomieszczeniu. Zaczął się do mnie przybliżać. Ja nagle poczułam, że umywalka mi się wbija w plecy. Po omacku szukałam mydelniczki. Gdy znalazłam, rzuciłam nią w wampira i uciekłam z łazienki.
-Pożałujesz tego- Usłyszałam jego wkurwiony głos
Wybiegłam z pokoju. Bez namysłu pobiegłam w lewo. Odwróciłam się, by zobaczyć czy za mną nie biegnie. Gdy nagle zatrzymały mnie czyjeś ręce. To był James. Znów bałam się jak cholera. Przecież on mnie zabije. Wciągnął mnie do pokoju i przycisnął do ściany.
-Przepraszam- Wydukałam przerażona
-Przepraszam- Wydukałam przerażona
-Myślisz, że Ci to odpuszczę?! Trzeba Cie nauczyć szacunku i pokory- Zaśmiał się
Patrzyłam na niego przerażona. On odgarnął mi włosy i przybliżył się do mojej szyi.
-Błagam nie- Wyszeptałam kiedy wyciągnął kły
-Nauczysz się szacunku do mnie- Szepnął przyciskając mnie bardzie do ściany
Nagle poczułam okropny ból w szyi. Wbił swoje zębiska i zaczął ssać. Zaczęłam się szarpać. Chciałam zacząć krzyczeć, ale zatkał mi dłonią usta. Tak bardzo bolało. Czułam jak słabnę. Serce waliło mi tak mocno, oddychałam strasznie szybko. Z oczu popłynęły mi łzy.
-James?!- Nagle odezwał się jakiś męski głos
Wampir wyjął ze mnie swoje kły i odwrócił się do chłopaka. Ja ledwo stałam na nogach, a kiedy puścił mnie z uścisku poleciałam na ziemie niczym kłoda. Nie mogłam się podnieść. Zaczęło kręcić mi się w głowie, zrobiło mi się ciemno przed oczami.
-Zrób coś z nią- Usłyszałam słowa James'a i zemdlałam
(wieczór)
Obudziłam się na swoim łóżku. Odwróciłam się do okna. Na parapecie siedział ten chłopak, co przyszedł wtedy do James'a. Patrzył na mnie łagodnym wzrokiem z lekkim uśmiechem na ustach.
-Dobrze się czujesz?- Ukucnął przy moim łóżku
-Nadal mi się w głowie kręci- Westchnęłam
-To.. normalne. Straciłaś dużo krwi- Powiedział z lekkim smutkiem w głosie
-To przejdzie. Organizm się regeneruje. Ale powinnaś coś zjeść. Bo energie też z Ciebie wyssał- Dodał
Odwróciłam się na plecy i wlepiłam wzrok w sufit. W oku zakręciła mi się łza jak pomyślałam co mi zrobił.
-Skoro mnie ugryzł, to.. czy..- Zaczęłam niepewnie
Zaśmiał się. Czy to było takie dziwne, że nie wiedziałam. Nie chce stać się tą krwiożerczą bestią bez serca.
-Nie bój się. Musiała byś się napić jego krwi, a potem musiał by Cie zabić. Wtedy odrodziła byś się jako jedna z nas- Wytłumaczył mi z uśmiechem
Odetchnęłam z ulgą.
-Chodź, pójdziemy coś zjeść- Podał mi rękę
Szłam za nim wolno, jeszcze się chwiejąc. Zastanawiało mnie jak to jest, że on jest dla mnie taki miły.
-Tak w ogóle jestem Michael- Podał mi rękę z wielkim uśmiechem na ustach
-Carolline- Odwzajemniłam gest
Weszliśmy do dużego pomieszczenia. To była kuchnia. Na środku stały 3 wielkie kuchenki, na nich coś się gotowało w dwóch małych garnkach, oraz stał czajnik. Po prawej stronie był blat parę szafek i lodówka. A po lewej stronie stał mały stolik z dwoma krzesełkami.
-Witam młodzieży- Uśmiechnęła się kobieta fartuszku
-Witaj Sallen- Odpowiedział chłopak
-W czym pomóc- Zapytała kobieta
-Mogła byś coś dać do jedzenia tej małej bidulce?- Wskazał na mnie palcem
Kobieta kiwnęła głową z uśmiechem. Usiedliśmy przy stoliku. Sallen podała mi talerz z kawałkiem kotleta i paroma ziemniaczkami.
-Dziękuje- Powiedziałam wdzięcznym głosem
-Na zdrowie dziecko- Uśmiechnęła się
Byłam tak strasznie głodna. Ta kobieta uratowała mnie od śmierci głodowej. Bo tamten dureń w ogóle ma mnie w dupie. Mam mu służyć tylko do żarcia i zabawy.
-A więc panienka jest żywicielem księcia?- Popatrzyła na mnie ze współczuciem
Kiwnęłam głową ze smutkiem w oczach.
-On nie jest taki zły- Michael pogłaskał mnie ręką po udzie, widząc mój smutek
Uśmiechnęłam się pod nosem z kpiną. No nie wiem- pomyślałam
Wróciłam do pokoju. Michael został ze mną. Zakolegowaliśmy się. Rozmawialiśmy do późna w nocy. Potrzebowałam takie rozmowy. Było naprawdę miło.
-Wiesz, nie mam w zwyczaju zaprzyjaźniać się z ludźmi.. Ale ty jesteś naprawdę fajną osobą i mam nadzieje, że James też to doceni- Posłał mi uśmiech
Położyłam się na plecach na łóżku, nogi ciągle miałam na podłodze, a ręce wyciągnęłam wzdłuż głowy. Wyciągnęłam się mocno w górę gdy poczułam ręce na żebrach
-Masz łaskotki- Zapytał zaczynając mnie łaskotać
-Michael nie! przestań!- Śmiałam się i wierciłam na łóżku
Łaskotaliśmy się, rzucając się po łóżku. Śmialiśmy się na zmianę z błaganiem o ,,litość''. Była naprawdę super. Polubiłam go.
-Jesteś naprawdę piękna- Powiedział ciężko dysząc
Zarumieniłam się.
-Wybacz mi- Wyszeptał i pocałował mnie
Nie wiedziałam co mam zrobić. Czułam, że nie powinnam ale.. coś we mnie nie pozwoliło odepchnąć go od siebie.
-Muszę już iść- Skrzywił się odgarniając mi grzywkę z oczu
Usiadłam na łóżku wbijając wzrok w jego piękne szare oczy.
-Zobaczymy się jutro- Wyszeptał całując mnie w policzek i wyszedł
Opadłam na łóżko. Czy to jest możliwe, że mógł mi się spodobać wampir?! Przecież ja go ledwo znam. Ale poświęcił mi dzisiaj swój czas. Był miły, rozmawiał ze mną, wygłupiał się.. I jeszcze ten pocałunek. Nie wiem co mam myśleć. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się do sufitu. Nagle drzwi otworzyły się, a do pokoju wszedł James. No to piękny wieczór się skończył. Odwróciłam do niego głowę. Przełknęłam ślinę głośno.
-Boisz się mnie- Szybkim ruchem zjawił się obok mnie
-Chciałbyś- Powiedział z ironią
-Po co kłamiesz- Pogłaskał mnie po policzku
-Odwal się!- Warknęłam
On się uśmiechnął pod nosem.
-Nie ładnie tak się odzywać do mnie
Parsknęłam śmiechem.
-Przepraszam Wasza Wysokość- Powiedziałam z kpiną
Przeszył mnie wzrokiem.
-Idziemy na spacer- Rzucił stanowczo
Nie protestowałam. Tak bardzo chciałam się przejść. Potrzebowałam świeżego powietrza.
-Ubierz się ciepło- Dodał wychodząc.
Założyłam czarną skórę, szaro-czarną arafatkę i niebieskie konwersy. Związałam włosy w niedbałego kucyka i wyszłam. James czekał na mnie oparty o drzwi wejściowe. Był ubrany w szare dresy, granatową bluzę i białe adidasy. Wyglądał seksownie. Może jest bezlitosną bestią, ale nie ma co.. jest przystojny. Wyszliśmy do ogrodu. Na dworze było już ciemno. Wiał lekki, chłodny wietrzyk. Wzięłam głęboki oddech, wciągając świeże wilgotne powietrze do płuc. Szliśmy w ciszy. Ale postanowiłam ją przerwać.
-Jak to jest z wami? Możecie wychodzić na słońce- Spytałam nieśmiało
-Jasne- Zaśmiał się- To tylko stereotyp, tak samo jak to, że nie odbijamy się w lusterkach, albo, że nie wychodzimy na zdjęciach
-A krzyże? Woda święcona? Czosnek?- Ciągnęłam
-Kolejne bajki zwykłych śmiertelników. Jedynie jak nas można zabić to wykręcając kark lub drewniany kołek w serce- Wyjaśnił mi to
-Ale nie próbuj mnie zabić. Bo to się źle dla Ciebie skończy- Dodał za chwile z głupim uśmieszkiem
Kiwnęłam głową na znak, że rozumiem.
Patrzyłam na niego przerażona. On odgarnął mi włosy i przybliżył się do mojej szyi.
-Błagam nie- Wyszeptałam kiedy wyciągnął kły
-Nauczysz się szacunku do mnie- Szepnął przyciskając mnie bardzie do ściany
Nagle poczułam okropny ból w szyi. Wbił swoje zębiska i zaczął ssać. Zaczęłam się szarpać. Chciałam zacząć krzyczeć, ale zatkał mi dłonią usta. Tak bardzo bolało. Czułam jak słabnę. Serce waliło mi tak mocno, oddychałam strasznie szybko. Z oczu popłynęły mi łzy.
-James?!- Nagle odezwał się jakiś męski głos
Wampir wyjął ze mnie swoje kły i odwrócił się do chłopaka. Ja ledwo stałam na nogach, a kiedy puścił mnie z uścisku poleciałam na ziemie niczym kłoda. Nie mogłam się podnieść. Zaczęło kręcić mi się w głowie, zrobiło mi się ciemno przed oczami.
-Zrób coś z nią- Usłyszałam słowa James'a i zemdlałam
(wieczór)
Obudziłam się na swoim łóżku. Odwróciłam się do okna. Na parapecie siedział ten chłopak, co przyszedł wtedy do James'a. Patrzył na mnie łagodnym wzrokiem z lekkim uśmiechem na ustach.
-Dobrze się czujesz?- Ukucnął przy moim łóżku
-Nadal mi się w głowie kręci- Westchnęłam
-To.. normalne. Straciłaś dużo krwi- Powiedział z lekkim smutkiem w głosie
-To przejdzie. Organizm się regeneruje. Ale powinnaś coś zjeść. Bo energie też z Ciebie wyssał- Dodał
Odwróciłam się na plecy i wlepiłam wzrok w sufit. W oku zakręciła mi się łza jak pomyślałam co mi zrobił.
-Skoro mnie ugryzł, to.. czy..- Zaczęłam niepewnie
Zaśmiał się. Czy to było takie dziwne, że nie wiedziałam. Nie chce stać się tą krwiożerczą bestią bez serca.
-Nie bój się. Musiała byś się napić jego krwi, a potem musiał by Cie zabić. Wtedy odrodziła byś się jako jedna z nas- Wytłumaczył mi z uśmiechem
Odetchnęłam z ulgą.
-Chodź, pójdziemy coś zjeść- Podał mi rękę
Szłam za nim wolno, jeszcze się chwiejąc. Zastanawiało mnie jak to jest, że on jest dla mnie taki miły.
-Tak w ogóle jestem Michael- Podał mi rękę z wielkim uśmiechem na ustach
-Carolline- Odwzajemniłam gest
Weszliśmy do dużego pomieszczenia. To była kuchnia. Na środku stały 3 wielkie kuchenki, na nich coś się gotowało w dwóch małych garnkach, oraz stał czajnik. Po prawej stronie był blat parę szafek i lodówka. A po lewej stronie stał mały stolik z dwoma krzesełkami.
-Witam młodzieży- Uśmiechnęła się kobieta fartuszku
-Witaj Sallen- Odpowiedział chłopak
-W czym pomóc- Zapytała kobieta
-Mogła byś coś dać do jedzenia tej małej bidulce?- Wskazał na mnie palcem
Kobieta kiwnęła głową z uśmiechem. Usiedliśmy przy stoliku. Sallen podała mi talerz z kawałkiem kotleta i paroma ziemniaczkami.
-Dziękuje- Powiedziałam wdzięcznym głosem
-Na zdrowie dziecko- Uśmiechnęła się
Byłam tak strasznie głodna. Ta kobieta uratowała mnie od śmierci głodowej. Bo tamten dureń w ogóle ma mnie w dupie. Mam mu służyć tylko do żarcia i zabawy.
-A więc panienka jest żywicielem księcia?- Popatrzyła na mnie ze współczuciem
Kiwnęłam głową ze smutkiem w oczach.
-On nie jest taki zły- Michael pogłaskał mnie ręką po udzie, widząc mój smutek
Uśmiechnęłam się pod nosem z kpiną. No nie wiem- pomyślałam
Wróciłam do pokoju. Michael został ze mną. Zakolegowaliśmy się. Rozmawialiśmy do późna w nocy. Potrzebowałam takie rozmowy. Było naprawdę miło.
-Wiesz, nie mam w zwyczaju zaprzyjaźniać się z ludźmi.. Ale ty jesteś naprawdę fajną osobą i mam nadzieje, że James też to doceni- Posłał mi uśmiech
Położyłam się na plecach na łóżku, nogi ciągle miałam na podłodze, a ręce wyciągnęłam wzdłuż głowy. Wyciągnęłam się mocno w górę gdy poczułam ręce na żebrach
-Masz łaskotki- Zapytał zaczynając mnie łaskotać
-Michael nie! przestań!- Śmiałam się i wierciłam na łóżku
Łaskotaliśmy się, rzucając się po łóżku. Śmialiśmy się na zmianę z błaganiem o ,,litość''. Była naprawdę super. Polubiłam go.
-Jesteś naprawdę piękna- Powiedział ciężko dysząc
Zarumieniłam się.
-Wybacz mi- Wyszeptał i pocałował mnie
Nie wiedziałam co mam zrobić. Czułam, że nie powinnam ale.. coś we mnie nie pozwoliło odepchnąć go od siebie.
-Muszę już iść- Skrzywił się odgarniając mi grzywkę z oczu
Usiadłam na łóżku wbijając wzrok w jego piękne szare oczy.
-Zobaczymy się jutro- Wyszeptał całując mnie w policzek i wyszedł
Opadłam na łóżko. Czy to jest możliwe, że mógł mi się spodobać wampir?! Przecież ja go ledwo znam. Ale poświęcił mi dzisiaj swój czas. Był miły, rozmawiał ze mną, wygłupiał się.. I jeszcze ten pocałunek. Nie wiem co mam myśleć. Zamknęłam oczy i uśmiechnęłam się do sufitu. Nagle drzwi otworzyły się, a do pokoju wszedł James. No to piękny wieczór się skończył. Odwróciłam do niego głowę. Przełknęłam ślinę głośno.
-Boisz się mnie- Szybkim ruchem zjawił się obok mnie
-Chciałbyś- Powiedział z ironią
-Po co kłamiesz- Pogłaskał mnie po policzku
-Odwal się!- Warknęłam
On się uśmiechnął pod nosem.
-Nie ładnie tak się odzywać do mnie
Parsknęłam śmiechem.
-Przepraszam Wasza Wysokość- Powiedziałam z kpiną
Przeszył mnie wzrokiem.
-Idziemy na spacer- Rzucił stanowczo
Nie protestowałam. Tak bardzo chciałam się przejść. Potrzebowałam świeżego powietrza.
-Ubierz się ciepło- Dodał wychodząc.
Założyłam czarną skórę, szaro-czarną arafatkę i niebieskie konwersy. Związałam włosy w niedbałego kucyka i wyszłam. James czekał na mnie oparty o drzwi wejściowe. Był ubrany w szare dresy, granatową bluzę i białe adidasy. Wyglądał seksownie. Może jest bezlitosną bestią, ale nie ma co.. jest przystojny. Wyszliśmy do ogrodu. Na dworze było już ciemno. Wiał lekki, chłodny wietrzyk. Wzięłam głęboki oddech, wciągając świeże wilgotne powietrze do płuc. Szliśmy w ciszy. Ale postanowiłam ją przerwać.
-Jak to jest z wami? Możecie wychodzić na słońce- Spytałam nieśmiało
-Jasne- Zaśmiał się- To tylko stereotyp, tak samo jak to, że nie odbijamy się w lusterkach, albo, że nie wychodzimy na zdjęciach
-A krzyże? Woda święcona? Czosnek?- Ciągnęłam
-Kolejne bajki zwykłych śmiertelników. Jedynie jak nas można zabić to wykręcając kark lub drewniany kołek w serce- Wyjaśnił mi to
-Ale nie próbuj mnie zabić. Bo to się źle dla Ciebie skończy- Dodał za chwile z głupim uśmieszkiem
Kiwnęłam głową na znak, że rozumiem.