Dzisiaj
zapowiada się fajny dzień. Przygotowania do balu halloweenowego idą pełną parą.
Razem z Nicole i Kate musiałyśmy zostać po lekcjach i przygotować sale.
-Za co się przebieracie?- Zapytała z entuzjazmem Kate
-Hm.. Chyba przebiorę się za czarownice- Odpowiedziała po chwili namysłu Nicole
-Ja, jeszcze nie wiem. Zajęta byłam sprawami organizacyjnym i zapomniałam o przebraniu- Westchnęłam
-Ja się przebiorę za zombi- Zachichotała Kate
Popatrzyłyśmy się na siebie rozbawione.
Spojrzałam na zegarek. 20.47- Dobra dziewczyny na dzisiaj koniec. Bo chyba trochę przesadziłyśmy- powiedziałam pokazując im godzinę na wyświetlaczu telefonu. Zostawiłyśmy rzeczy, ubrałyśmy się i wyszłyśmy ze szkoły. Nicole i Kate szły w drugą stronę więc pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy. Było już ciemno. Szłam powoli, wsłuchując się jak wiatr kołyszę drzewami. Skręciłam w wąską ciemną uliczkę. Nagle usłyszałam czyjeś kroki za mną. Odwróciłam się gwałtownie. Ale nikogo nie było. Przyspieszyłam kroku. Coś w środku podpowiadało mi, że najlepiej będzie jak zacznę biec.
-Dziewczyno ogarnij się! Ile ty masz lat- Powiedziałam do siebie
Zwolniłam tempo. Księżyc uparcie przebijał się przez chmury. Znowu! Czyjeś kroki.
Mam jakieś paranoje- stwierdziłam i szłam dalej przed siebie
Stanęłam na rozgałęzieniu dróg. Wyjęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na godzinę 21.07 .. Nie chce mi się wracać jeszcze do domu. Przejdę się na jakiś spacer. Napisałam do mamy
,,Będę później, mamy jeszcze parę rzeczy do zrobienia'' - wysłałam smsa. Skręciłam w lewo, czyli w odwrotną stronę niż jest mój dom. Szłam wzdłuż alejki lamp oświetlających mi drogę. Nagle zobaczyłam cmentarz po mojej prawej stronie. Tędy jeszcze nigdy nie szłam. Ale miałam fotograficzną pamięć więc bez trudu wrócę z powrotem. Znowu dziwny szmer w krzakach. Przystanęłam i odwróciłam się. Kogo nie było. Pewnie jakiś ptak, albo kot. Odwróciłam się z powrotem w stronę drogi i... zamarłam. Przede mną stał chłopak na oko z lat 21..23.. wysoki dobrze zbudowany o czarnych włosach i .. czerwonych oczach. Krzyknęłam. Skąd on się wziął tu tak nagle?!
-Ooo, kolacja- Powiedział wyciągając na wierzch swoje kły
-Za co się przebieracie?- Zapytała z entuzjazmem Kate
-Hm.. Chyba przebiorę się za czarownice- Odpowiedziała po chwili namysłu Nicole
-Ja, jeszcze nie wiem. Zajęta byłam sprawami organizacyjnym i zapomniałam o przebraniu- Westchnęłam
-Ja się przebiorę za zombi- Zachichotała Kate
Popatrzyłyśmy się na siebie rozbawione.
Spojrzałam na zegarek. 20.47- Dobra dziewczyny na dzisiaj koniec. Bo chyba trochę przesadziłyśmy- powiedziałam pokazując im godzinę na wyświetlaczu telefonu. Zostawiłyśmy rzeczy, ubrałyśmy się i wyszłyśmy ze szkoły. Nicole i Kate szły w drugą stronę więc pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy. Było już ciemno. Szłam powoli, wsłuchując się jak wiatr kołyszę drzewami. Skręciłam w wąską ciemną uliczkę. Nagle usłyszałam czyjeś kroki za mną. Odwróciłam się gwałtownie. Ale nikogo nie było. Przyspieszyłam kroku. Coś w środku podpowiadało mi, że najlepiej będzie jak zacznę biec.
-Dziewczyno ogarnij się! Ile ty masz lat- Powiedziałam do siebie
Zwolniłam tempo. Księżyc uparcie przebijał się przez chmury. Znowu! Czyjeś kroki.
Mam jakieś paranoje- stwierdziłam i szłam dalej przed siebie
Stanęłam na rozgałęzieniu dróg. Wyjęłam telefon z kieszeni i spojrzałam na godzinę 21.07 .. Nie chce mi się wracać jeszcze do domu. Przejdę się na jakiś spacer. Napisałam do mamy
,,Będę później, mamy jeszcze parę rzeczy do zrobienia'' - wysłałam smsa. Skręciłam w lewo, czyli w odwrotną stronę niż jest mój dom. Szłam wzdłuż alejki lamp oświetlających mi drogę. Nagle zobaczyłam cmentarz po mojej prawej stronie. Tędy jeszcze nigdy nie szłam. Ale miałam fotograficzną pamięć więc bez trudu wrócę z powrotem. Znowu dziwny szmer w krzakach. Przystanęłam i odwróciłam się. Kogo nie było. Pewnie jakiś ptak, albo kot. Odwróciłam się z powrotem w stronę drogi i... zamarłam. Przede mną stał chłopak na oko z lat 21..23.. wysoki dobrze zbudowany o czarnych włosach i .. czerwonych oczach. Krzyknęłam. Skąd on się wziął tu tak nagle?!
-Ooo, kolacja- Powiedział wyciągając na wierzch swoje kły
Kto to, albo raczej co to kurwa jest! Jakieś wcześniejsze halloween?! Czy co?! Zaczęłam się cofać widząc, że podchodzi bliżej mnie. Zastanowiłam się chwile co teraz mam zrobić go gościu był jakiś dziwny. Popatrzyłam się w lewo, w prawo, odwróciłam się do niego tyłem i zaczęłam biec. Biegłam ile sił w nogach gdy nagle o coś, a raczej o kogoś się uderzyłam. To był on! Jak on to cholera zrobił?! Przecież był za mną, a...a teraz stoi tu.. na przeciwko mnie. Z dziwnym psychopatycznym uśmieszkiem. Złapał mnie za ręce
-Puść mnie psycholu!- Zaczęłam krzyczeć
-Puść mnie psycholu!- Zaczęłam krzyczeć
Ale on nie reagował. Odgarnął moje włosy z szyi i pokazał kły. Ja zaczęłam się szarpać, krzyczeć ale to nic nie dało. Zbliżał się do mnie z tymi kłami. Czy to jest możliwe, że... Niee.. Carolline co ty wygadujesz! Przecież one nie istnieją.. A może jednak. Moja babcia mi kiedyś mówiła, żebym nie wierzyła stereotypom o tym, że wampiry nie istnieją. Niee, odbiło mu. Tyle!
Nagle się zatrzymał. Odetchnęłam, mimo, że nadal mnie trzymał.
-Ty.. pachniesz.. jakoś inaczej- Usłyszałam zawachanie w głosie
-Chłopaki- Krzyknął
Nagle się zatrzymał. Odetchnęłam, mimo, że nadal mnie trzymał.
-Ty.. pachniesz.. jakoś inaczej- Usłyszałam zawachanie w głosie
-Chłopaki- Krzyknął
Nagle przede mną stanęło 2 dobrze zbudowanych chłopaków. Również z czerwonymi oczami i kłami. Spadli jak by z nieba! Jak to możliwe kurwa! co tu się dzieje. Stałam przerażona.
-Ethan?! Na co czekasz... zabij ją- Odezwał się jeden
-O nie.. nie.. to fatalny pomysł- powiedziałam w duchu
-Nie! Zabierzemy ją do księcia- Powiedział ten co mnie nadal trzymał
-Ethan?! Na co czekasz... zabij ją- Odezwał się jeden
-O nie.. nie.. to fatalny pomysł- powiedziałam w duchu
-Nie! Zabierzemy ją do księcia- Powiedział ten co mnie nadal trzymał
-Do księcia? Po co?!- Zdziwił się drugi
-Z nią jest.. a zresztą nie ważne. Jedziemy do James'a natychmiast!- Warknął
Jaki książę?! Jaki James?! Gdzie ja mam niby jechać?!
- O nie nie! Ja nigdzie nie jadę- Zaprotestowałam
- O nie nie! Ja nigdzie nie jadę- Zaprotestowałam
Wybuchnęli śmiechem. Poczerwieniałam ze złości
-Ty tu nie masz nic do gadania!- Powiedział ten bydlak za mną
Związali mi ręce, zakneblowali usta i wrzucili na tyle siedzenie bordowego Volvo. O co tu kurwa mać chodzi?!
-Dowiesz się w królestwie- Jak by czytał w moich myślach
Co jest?! Co się w ogóle dzieje! Kim oni są do jasnej Anielki!
-Jesteśmy wampirami- Uśmiechnął się ten co siedział obok mnie
Popatrzyłam na nich jak na wariatów ale z lekkim strachem. Czytają w moich myślach czy co...
-Czytamy- znowu odezwał się ten sam
Czy to może być prawda. Czy właśnie zostałam porwana przez wampiry?!
-Od razu porwana- Zaśmiał się ten co siedział z przodu.
-Michael.. My ją w zasadzie porwaliśmy- Powiedział kierowca
Cała trójka zaczęła się śmiać. Jechaliśmy z niewyobrażalną prędkością. Drżałam ze strachu. Jezu.. to się nie dzieje na poważnie. To jakiś chory sen. Zaraz się obudzę i będę w swoich wygodnym łóżku.
-Nie sądzę- Odezwał się kierowca
-Ty tu nie masz nic do gadania!- Powiedział ten bydlak za mną
Związali mi ręce, zakneblowali usta i wrzucili na tyle siedzenie bordowego Volvo. O co tu kurwa mać chodzi?!
-Dowiesz się w królestwie- Jak by czytał w moich myślach
Co jest?! Co się w ogóle dzieje! Kim oni są do jasnej Anielki!
-Jesteśmy wampirami- Uśmiechnął się ten co siedział obok mnie
Popatrzyłam na nich jak na wariatów ale z lekkim strachem. Czytają w moich myślach czy co...
-Czytamy- znowu odezwał się ten sam
Czy to może być prawda. Czy właśnie zostałam porwana przez wampiry?!
-Od razu porwana- Zaśmiał się ten co siedział z przodu.
-Michael.. My ją w zasadzie porwaliśmy- Powiedział kierowca
Cała trójka zaczęła się śmiać. Jechaliśmy z niewyobrażalną prędkością. Drżałam ze strachu. Jezu.. to się nie dzieje na poważnie. To jakiś chory sen. Zaraz się obudzę i będę w swoich wygodnym łóżku.
-Nie sądzę- Odezwał się kierowca
Kuźwa! To nie fajne, że tak bezprawnie czytają moje myśli.
-Ee tam. Mi się to podoba- Zaśmiał się ten obok mnie
Ze łzami w oczach wpatrywałam się jak z wielką szybkością mijamy lasy, jakieś pola.. łąki, gdzie nie gdzie domy.. Nie wierzyłam w to co się dzieje. Auto się zatrzymało.
-Jesteśmy- Powiedział ten co prowadził
Otworzył drzwi i wywlukł mnie z samochodu. Otworzyłam szeroko oczy. Przede mną stała willa, niczym mały pałac. Miała jakieś 4 piętra, mnóstwo okien, w których gdzie nie gdzie paliło się światło. Przeszliśmy przez mały mostek i stanęliśmy przed wielkimi drewnianymi drzwiami. Strażnik który stał przy nich, tak mi się wydaje, że jest strażnikiem.. otworzył drzwi. Weszliśmy do środka. Ukazał się prze de mną ogromny hol. Wyłożony perłowymi kafelkami, tak czyściutkimi, że aż można była się w nich przejrzeć. Ściany były ciemno-beżowe. Wielkie schody prowadzące jedne w prawą stronę drugie w lewą. Łączyły się na górze. Na środku wisiał przepiękny żyrandol. Na ścianach gdzie nie gdzie widniały obrazy jakiś wampirów. Po lewej stronie był wąski korytarz prowadzący do jakiegoś pomieszczenia. Niesamowite.
-Zawołaj księcia- powiedział ten bydlak co chciał mnie uchlać do jakiegoś kolesia w garniaku.
-Czego on znowu chce?!- Usłyszałam męski głos, dochodzący z balkonu nade mną.
-Czego chcesz kre..- Zamilkł na mój widok
Szybkim ruchem pojawił się obok mnie i dokładnie mnie przeleciał wzrokiem. Był nieziemsko przystojny i dobrze zbudowany. Ubrany w czarną koszulkę i dresy. Miał krótką grzywkę uniesioną lekko do góry. To ten ich cały książę. Spojrzałam się na niego dziwnie. Nie wygląda mi na księcia w tych dresach. Nagle posłał mi mordercze spojrzenie. Ups. Chyba to wyczytał.
-Możemy?- Zapytał go jeden wskazując głową żeby odeszli na bok
-Ta- Odpowiedział przystojniak
Rozmawiali chwile po czym wrócili do mnie. Chłopak złapał mnie w pasie i przyłożył głowę do mojej szyi. Nie no.. Kolejny będzie mnie próbował udziabać?! Zaczęłam się miotać.
-To nie możliwe- Oderwał się nagle ode mnie
Przeanalizował mnie spojrzeniem.
-Ale.. Ale... To jest ona- Powiedział zdziwiony
Skąd on mnie zna?! Co tu się dzieje?!
-Zaprowadzić ją do mojego pokoju!- Warknął do dwóch wampirków stojących obok mnie
-Tak jest- Wyrecytowali w tej samej chwili
Złapali mnie za ramię i pchali w stronę schodów. Na pierwsze piętro. Potem przeszliśmy wzdłuż balkonu i stanęliśmy przed dębowymi drzwiami. Wepchnęli mnie do środka. Pokój dosyć dłuży. Wyłożony ciemno brązowymi panelami. Ściany były bordowego koloru. Na środku stało wielkie łóżko. Po lewej stronie biurko, a na nim stos kartek, kubek i mała lampka. po prawej stronie stała szafa i wisiało lustro. Obok były drzwi do łazienki. Na przeciwko łóżka wisiał ogromna plazma.
-Poczekaj tu. James już idzie- Powiedział jeden i obaj wyszli
Czekałam na tego całego króla cała przerażona! Ale chciałam się dowiedzieć o co tu chodzi?!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak się podoba pierwszy rozdział?? Jakieś uwagi, zastrzeżenia, porady??
Komentarze mile widziane ;3
Pozdrawiam ;*
-Ee tam. Mi się to podoba- Zaśmiał się ten obok mnie
Ze łzami w oczach wpatrywałam się jak z wielką szybkością mijamy lasy, jakieś pola.. łąki, gdzie nie gdzie domy.. Nie wierzyłam w to co się dzieje. Auto się zatrzymało.
-Jesteśmy- Powiedział ten co prowadził
Otworzył drzwi i wywlukł mnie z samochodu. Otworzyłam szeroko oczy. Przede mną stała willa, niczym mały pałac. Miała jakieś 4 piętra, mnóstwo okien, w których gdzie nie gdzie paliło się światło. Przeszliśmy przez mały mostek i stanęliśmy przed wielkimi drewnianymi drzwiami. Strażnik który stał przy nich, tak mi się wydaje, że jest strażnikiem.. otworzył drzwi. Weszliśmy do środka. Ukazał się prze de mną ogromny hol. Wyłożony perłowymi kafelkami, tak czyściutkimi, że aż można była się w nich przejrzeć. Ściany były ciemno-beżowe. Wielkie schody prowadzące jedne w prawą stronę drugie w lewą. Łączyły się na górze. Na środku wisiał przepiękny żyrandol. Na ścianach gdzie nie gdzie widniały obrazy jakiś wampirów. Po lewej stronie był wąski korytarz prowadzący do jakiegoś pomieszczenia. Niesamowite.
-Zawołaj księcia- powiedział ten bydlak co chciał mnie uchlać do jakiegoś kolesia w garniaku.
-Czego on znowu chce?!- Usłyszałam męski głos, dochodzący z balkonu nade mną.
-Czego chcesz kre..- Zamilkł na mój widok
Szybkim ruchem pojawił się obok mnie i dokładnie mnie przeleciał wzrokiem. Był nieziemsko przystojny i dobrze zbudowany. Ubrany w czarną koszulkę i dresy. Miał krótką grzywkę uniesioną lekko do góry. To ten ich cały książę. Spojrzałam się na niego dziwnie. Nie wygląda mi na księcia w tych dresach. Nagle posłał mi mordercze spojrzenie. Ups. Chyba to wyczytał.
-Możemy?- Zapytał go jeden wskazując głową żeby odeszli na bok
-Ta- Odpowiedział przystojniak
Rozmawiali chwile po czym wrócili do mnie. Chłopak złapał mnie w pasie i przyłożył głowę do mojej szyi. Nie no.. Kolejny będzie mnie próbował udziabać?! Zaczęłam się miotać.
-To nie możliwe- Oderwał się nagle ode mnie
Przeanalizował mnie spojrzeniem.
-Ale.. Ale... To jest ona- Powiedział zdziwiony
Skąd on mnie zna?! Co tu się dzieje?!
-Zaprowadzić ją do mojego pokoju!- Warknął do dwóch wampirków stojących obok mnie
-Tak jest- Wyrecytowali w tej samej chwili
Złapali mnie za ramię i pchali w stronę schodów. Na pierwsze piętro. Potem przeszliśmy wzdłuż balkonu i stanęliśmy przed dębowymi drzwiami. Wepchnęli mnie do środka. Pokój dosyć dłuży. Wyłożony ciemno brązowymi panelami. Ściany były bordowego koloru. Na środku stało wielkie łóżko. Po lewej stronie biurko, a na nim stos kartek, kubek i mała lampka. po prawej stronie stała szafa i wisiało lustro. Obok były drzwi do łazienki. Na przeciwko łóżka wisiał ogromna plazma.
-Poczekaj tu. James już idzie- Powiedział jeden i obaj wyszli
Czekałam na tego całego króla cała przerażona! Ale chciałam się dowiedzieć o co tu chodzi?!
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak się podoba pierwszy rozdział?? Jakieś uwagi, zastrzeżenia, porady??
Komentarze mile widziane ;3
Pozdrawiam ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz